Rok 2017 długo jeszcze na długo pozostanie w pamięci polskich sadowników. Niestety, nie będą to miłe wspomnienia. Ze wstępnych szacunków GUS wynika, że zbiory owoców z drzew będą o 30–40 proc. mniejsze niż w roku ubiegłym. W niektórych odmianach owoców straty mogą być na poziomie 80 proc. Co więcej, większość rolników nie może liczyć na rekompensaty ze strony rządu.

Straty są ogromne. – Czereśni było jedynie 10-15 proc. tego co zwykle. W zbiorach wiśni i śliwek straty są podobne, sięgają nawet 80-90 proc., jabłek zbierzemy 30-40 proc. mniej niż zwykle. Zatrważająca sytuacja sadowników musi odbić się na kupujących. Efekty jest już zauważamy teraz. Ceny owoców poszybowały w górę. Producenci zostali narażeni na znaczne wahania przychodów. Część z nich, która miała lepiej położone uprawy, uniknęła dramatu. Mniejsze straty odnotowali ubezpieczeni. Nie wszyscy jednak mogli liczyć na rekompensaty. Okazało się, że przezorny nie zawsze może być ubezpieczony. Ubezpieczenie nie było możliwe, bo przepisy weszły w życie zbyt późno już po kwietniowych przymrozkach. W rezultacie przed majowymi przymrozkami mało, kto zdążył się ubezpieczyć. Sadownicy nie mają też, co liczyć na rekompensaty. Resort rolnictwa przygotował na nie pulę 100 mln zł. W sumie wychodzi około 100-200 zł za hektar. Jak przyznają sami rolnicy to zbyt mała kwota. Większość z nich nie zdecydowała się na taką pomoc.

 

WTR

http://lsw24.pl/wp-content/uploads/2017/09/sadownictwo.jpghttp://lsw24.pl/wp-content/uploads/2017/09/sadownictwo-300x300.jpgMonika Sz.AKTUALNOŚCIZ Krajusadownictwo,Straty w sadach
Rok 2017 długo jeszcze na długo pozostanie w pamięci polskich sadowników. Niestety, nie będą to miłe wspomnienia. Ze wstępnych szacunków GUS wynika, że zbiory owoców z drzew będą o 30–40 proc. mniejsze niż w roku ubiegłym. W niektórych odmianach owoców straty mogą być na poziomie 80 proc. Co więcej, większość rolników nie...