O olbrzymich kłopotach kadrowych A-klasowej drużyny Victorii Rybczewice w rundzie wiosennej bieżącego sezonu pisaliśmy już wielokrotnie. Pomimo niezwykle okrojonego składu jakim w tym momencie dysponuje trener Bartłomiej Jankowski nasi piłkarze nie odpuszczają i ambitnie walczą o utrzymanie drugiej pozycji w ligowej tabeli. Zdobycie wicemistrzostwa swojej grupy rozgrywkowej, w obecnym stanie „posiadania”, byłoby dla „Victy” nie lada sukcesem. W meczu XX kolejki rybczewiccy piłkarze byli bardzo blisko zdobycia trzech, w ich sytuacji, bezcennych punktów. Ostatecznie na własnym boisku zremisowali z Rohlandem Tuszów 1:1 (1:0).

Bramka: Michał Kozak (32′).

Victoria: Mateusz Świetlicki, Mateusz Zawiślak, Jarosław Kowalik, Tomasz Kwiatosz, Łukasz Warda, Mateusz Chyliński, Mariusz Skorek, Grzegorz Skorek, Michał Kozak, Sebastian Witkowski (54′ Szymon Potręć), Maciej Galiński.

To był mecz walki, czasem nawet bezpardonowej. Mało było płynnych akcji z obu stron. W 32 minucie padła bramka dla gospodarzy. Zdobył ją niezawodny ostatnio Michał Kozak, któremu asystował Sebastian Witkowski. „Witek” w swoim stylu przyjął piłkę stojąc tyłem do bramki. Obrócił się i momentalnie wyłożył ją koledze. To był już szósty gol Kozaka, który wiosną imponuje skutecznością. Biorąc po uwagę, że to skrzydłowy, jest to naprawdę dobry wynik. W drugiej połowie gra była szarpana. Rohland miał optyczną przewagę i próbował stwarzać sytuacje bramkowe. Na wysokości zadania stawała dobrze grająca obrona oraz bramkarz Victorii. Niestety w samej końcówce spotkania miejscowi mieli pecha. W 85 minucie jeden z naszych interweniował tak niefortunnie, że sprokurował rzut karny. Chwilę potem padło wyrównanie i potyczka ostatecznie zakończyła się remisem 1:1.

Przed meczem do dyspozycji miałem dwunastu zawodników. Razem ze mną na ławce usiadł tylko 16-letni Szymon Potręć. O sile tego zespołu zaczynają stanowić zawodnicy, którzy byli dotąd tylko rezerwowymi. Warda, Chyliński czy Galiński do tego doszedł wspomniany Potręć. Kolejny raz za „koło ratunkowe” robił ściągnięty Witkowski. Nie było 5-6 zawodników, którzy do tej pory byli tzw. „żelaznymi” w wyjściowej jedenastce. Najbardziej ucierpiała ofensywa Victorii. Można „gdybać” co by było gdyby byli do gry. Pewnie drugie miejsce byłoby już dawno zapewnione. Chłopakom należy się szacunek za walkę w tym meczu. Brawa należą się całemu zespołowi. Jestem pewien, że zebrane doświadczenie młodych zawodników zaprocentuje już w następnym sezonie. Naprawdę miło było prowadzić zespół w sobotnie popołudnie. Zespół, który grał ambitnie do samego końca – przyznał po meczu Bartłomiej Jankowski, trener Victorii Rybczewice.

http://lsw24.pl/wp-content/uploads/2018/05/32541337_2098331503513848_4869900813767540736_n.jpghttp://lsw24.pl/wp-content/uploads/2018/05/32541337_2098331503513848_4869900813767540736_n-300x300.jpgredAKTUALNOŚCISPORTGLKS Victoria Rybczewice,Rybczewice,Victoria
O olbrzymich kłopotach kadrowych A-klasowej drużyny Victorii Rybczewice w rundzie wiosennej bieżącego sezonu pisaliśmy już wielokrotnie. Pomimo niezwykle okrojonego składu jakim w tym momencie dysponuje trener Bartłomiej Jankowski nasi piłkarze nie odpuszczają i ambitnie walczą o utrzymanie drugiej pozycji w ligowej tabeli. Zdobycie wicemistrzostwa swojej grupy rozgrywkowej, w obecnym...