Drużyna LKS Biskupice okazała się rewelacją rundy jesiennej rozgrywek grupy IV klasy B. Na półmetku sezonu zajmuje fotel lidera tabeli. Po derbowym spotkaniu przedostatniej kolejki z Virem Dorohucza, wygranym 2:1, rozmawialiśmy z jednym z zawodników zespołu trenera Grzegorza Osajkowskiego – Kamilem Śliczniakiem.

* Wynik 0:1 do przerwy zmienił się dopiero po Twoim wejściu na boisko…

– W meczu z Uniszowicami złapałem lekką kontuzję mięśnia dwugłowego uda. Jeszcze do piątku miałem rehabilitację. Dlatego usiadłem tylko na ławce rezerwowych. Pod koniec rundy kadra mocno nam się skurczyła. W drugiej połowie nie było wyjścia i musiałem zagrać. Cieszę się, że bramką z rzutu wolnego dołożyłem swoją „cegiełkę” do naszego wspólnego sukcesu.

* Dorohucza wysoko zawiesiła poprzeczkę?

– Jak widać, nawet na boiskach B klasy lekko nie jest ;) Szczególnie w takim meczu derbowym jak ten. Gdyby w drugiej połowie wykorzystali rzut karny byłoby jeszcze trudniej o wygraną. Łatwo nie było, ale w końcówce dopięliśmy swego i to się liczy w tym momencie najbardziej!

* W grze drużyny widać już rękę trenera Osajkowskiego?

– Trener naprawdę jest bardzo w porządku. Co najważniejsze ma szacunek w drużynie i z każdym się dogaduje. Od razu jest inna atmosfera i zaangażowanie, a tego było tutaj potrzeba. Musimy wreszcie wyjść z tej B klasy. W tym sezonie stworzył się bardzo fajny zespół i jest na to spora szansa.

* Dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia w kolejnych meczach!

redAKTUALNOŚCISPORTB klasa,Kamil Śliczniak,LKS Biskupice,piłka nożna
Drużyna LKS Biskupice okazała się rewelacją rundy jesiennej rozgrywek grupy IV klasy B. Na półmetku sezonu zajmuje fotel lidera tabeli. Po derbowym spotkaniu przedostatniej kolejki z Virem Dorohucza, wygranym 2:1, rozmawialiśmy z jednym z zawodników zespołu trenera Grzegorza Osajkowskiego – Kamilem Śliczniakiem. * Wynik 0:1 do przerwy zmienił się dopiero...