AKTUALNOŚCIEDUKACJA

„Trawa w tym miejscu jest nadal żółtawa. W tym miejscu palił się ich samolot”

Był rok 1943. Pilot Eugeniusz Kasprzak wracał z ważnej misji. Jego samolot został niestety zestrzelony przez niemiecki myśliwiec nad Danią. Dziś kilkadziesiąt lat później historię swojego brata opowiada Zbigniew Kasprzak. Zawarł ją w książce swojego autorstwa- „Gienek. Pilot z Lublina. Prawdziwa historia wojenna”, a w miniony wtorek opowiedział osobiście uczniom z II L.O. im K.K. Baczyńskiego w Świdniku. Do szkoły został zaproszony przez Stowarzyszenie Inicjatyw Społeczno- Gospodarczych „Lider Forum”.

Od zawsze był zakochany w samolotach

Pan Zbigniew Kasprzak ma dziś 86 lat. Rozpoczynając opowieść o swoim bracie wrócił wspomnieniami do dzieciństwa. Wraz z rodzicami i dwoma starszymi braćmi mieszkali wtedy w Lublinie na ul. Rolnej, nieopodal fabrycznego lotniska Lubelskiej Wytwórni Samolotów. Pan Zbigniew był najmłodszy, jednak dokładnie pamięta jak wielką pasją dla jego brata Eugeniusza były samoloty:

„On codziennie się przyglądał tym samolotom, jak latały, lądowały i zakochał się, nie raz to mówił. I postanowił być lotnikiem. Był jeszcze niepełnoletni i chodził do gimnazjum, gdy chciał się zapisać na kurs spadochronowy. Nasza mama nie chciała o tym słyszeć. Tłumaczyła mu: Synku, czasy są niespokojne. Pilot to jest bardzo niebezpieczny zawód. Możesz zginąć.” Młody Eugeniusz był jednak bardzo zdeterminowany, by spełnić swoje największe marzenie i zostać pilotem. Udało mu się uzyskać zgodę na udział w kursie spadochronowym od ojca. I tak zaczęła się jego historia.

Najpierw ukończył wspomniany kurs spadochronowy i kurs pilotażu w szkole szybowcowej w polskich Bieszczadach, a dokładnie w Ustianowej. Następnie, po skończeniu gimnazjum wstąpił do Szkoły Pilotów LOPP w Świdniku. Ten czas tak się zapisał we wspomnieniach pana Zbyszka:

„Był szczęśliwy. My też się cieszyliśmy. Ja osobiście też pamiętam. Łepek mały sześcioletni, a byłem dumny, że brat jest pilotem. Pamiętam jak mój drugi starszy brat (Mieczysław) nauczył mnie jakie napisy ma samolot Gienka, a były to wymalowane litery SP-BHU. I na tym samolocie latał ze Świdnika i przelatywał nad naszym domem. Ja mu machałem ręką i on nam machał.” Był rok 1939.

reklama reklama

I nagle wszystko się zmieniło

Jak wspomina Zbigniew Kasprzak taka sielanka trwała do wybuchu II wojny światowej. Jego brat musiał się ewakuować, wraz z pozostałymi pilotami ze świdnickiej szkoły, do Łucka. W drugiej połowie września trafił do Rumuni, skąd próbował przedostać się do Francji. To się niestety nie udało. Na cztery miesiące trafił do rumuńskiego więzienia w Fagaras.

„On to wszystko napisał w swoim pamiętniku, który prowadził. Ten pamiętnik w całości zamieściłem w tej książce i jego rysunki. On bardzo ładnie rysował. Zresztą był bardzo uzdolniony, również muzycznie.” – wspomina pan Zbigniew swojego brata.

Na pobycie w rumuńskim więzieniu historia Eugeniusza Kasprzaka się nie kończy. Dzięki staraniom polskich placówek dyplomatycznych udaje mu się opuścić więzienie. Jest rok 1940.  Pilot na pokładzie statku „Transylvania” płynie do Bejrutu, a stamtąd do Marsylii we Francji. Stąd przedostaje się do Wielkiej Brytanii, gdzie rozpoczyna służbę w Królewskich Siłach Powietrznych (RAF). Służy w miejscowości Gloucestear a następnie w Blackpool. Ostatecznie trafił do dywizjonu 138 SGM RAF- do zadań specjalnych.

„I spadli na ziemię.”

Dywizjon, do którego trafił pan Eugeniusz, zajmował się m. in. wykonywaniem zrzutów zaopatrzenia, broni i amunicji we Francji czy w Polsce. Ale nie tylko. Ich zadaniem był również transfer Cichociemnych. I właśnie po wykonaniu takiej misji, w nocy z 16 na 17 września 1943 r., w drodze powrotnej z Polski do Wielkiej Brytanii jego samolot Handley Page Halifax B został zaatakowany przez niemiecki dwusilnikowy Ju-88. Wywiązała się walka, której konsekwencją było zapalenie się prawego silnika maszyny pana Eugeniusza. Wraz z nim na pokładzie znajdowała się jeszcze siedmioosobowa załoga. Brytyjski samolot został ostetecznie strącony nad Danią.

„I spadli na ziemię. Zawadzili o dom. Jak byłem w ubiegłym roku w Danii to zawieźli mnie na miejsce katastrofy. I co ciekawe do tej pory trawa w tym miejscu jest taka żółtawa. W tym miejscu palił się ich samolot.” – pan Zbigniew dodaje, że jego brat nie zginął od razu po upadku samolotu. Ciężko poparzony trafił do duńskiego szpitala, gdzie zmarł osiem godzin później. Na miejscu śmierć poniosło pięć osób z siedmioosobowej załogi. Pomnik wszystkich ofiar znajduje się na cmentarzu w duńskim Slaglille.

W 2014 roku Prezydent RP awansował pośmiertnie Eugeniusza Kasprzaka na stopień podporucznika wojska Polskiego.

Ku przestrodze

Podczas spotkania z licealistami, pan Zbigniew opowiedział nie tylko historię swojego brata. Wspomniał również o latach okupacji w Polsce. W ten sposób chciał uświadomić młodzież o konsekwencjach jakie niesie ze sobą wojenna rzeczywistość:

„Przestrzegam Was wszystkich. Dokąd żyjecie walczcie o pokój. Nie ma nic gorszego niż wojna.”

Historia opowiedziana przez Pana Zbigniewa zrobiła na młodzieży ogromne wrażenie. Otrzymał owacje na stojąco. Wicedyrektor szkoły- Monika Szymaniak– dziękując mu za spotkanie podkreśliła jak ważne są takie bezpośrednie rozmowy dla młodzieży. A taka była jedna z idei przyświecających organizatorowi spotkania, czyli Stowarzyszeniu Inicjatyw Społeczno- Gospodarczych „Lider Forum”. Jak podkreśla prezes stowarzyszenia Józef Drozd:

„Wizyta Pana Zbigniewa miała w pierwszej kolejności na celu ocalić od zapomnienia jego rodzinną historię. Należy również korzystać z wiedzy i doświadczenia ludzi, którzy przeżyli tak wiele. To przecież walor proedukacyjny skierowany do młodzieży. W tym roku obchodzimy również 80 rocznicę wybuchu II wojny światowej. To okazja by nagłaśniać historie ludzi związanych z naszym regionem i tamtymi czasami, a taką osobą był Eugeniusz Kasprzak. To ważne dla szerzenia lokalnego patriotyzmu”

Zachęcamy również do zakupu książki Zbigniewa Kasprzaka: „Gienek. Pilot z Lublina. Prawdziwa historia wojenna”. To opowieść, którą naprawdę warto poznać bardziej szczegółowo. Można ją nabyć bezpośrednio od Zbigniewa Kasprzaka, z którym można się skontaktować pod numerem 507 241 670 (numer podany za zgodą właściciela).

Reklama
Tagi
Pokaż więcej

Powiązane

Back to top button
Close
Close