ŻYCIE I STYL

Czy technologia 5G rzeczywiście zagraża ludzkiemu zdrowiu?

Na to pytanie w rozmowie z PAP próbuje odpowiedzieć prof. Krzysztof Dołowy z Katedry Fizyki i Biofizyki Instytutu Biologii Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Jest jednak możliwość samodzielnego zadania pytania. Prof. będzie dziś gościem wideoczatu Serwisu Samorządowego PAP, podczas którego będzie odpowiadał na pytania o znaczenie rozwoju sieci komórkowej i technologii 5G dla mieszkańców mniejszych ośrodków miejskich i terenów wiejskich.

Wydarzenie to organizowane jest w ramach ogólnopolskiej kampanii informacyjno-społecznej „5G – infrastruktura przyszłości”. Pytania można przesyłać już teraz – na adres samorzad@pap.pl – lub zadawać je w trakcie spotkania, po wcześniejszej rejestracji TUTAJ.

Jakie mity najbardziej pana dziwią w dyskusji o 5G?
Prof. Krzysztof Dołowy: Przede wszystkim mit mówiący o tym, że jest to spisek, mający na celu kierowanie ludźmi przez jakąś centralną siłę, która bezpośrednio będzie ingerować w nasz umysł. Chciałoby się, żeby takie możliwości istniały, a przynajmniej żeby istniały takie możliwości badania mózgu, ale to jest zupełnie absurdalne.

Skąd biorą się te mity, w jaki sposób powstają?

Te mity są typowe. Zawsze w historii było tak, że gdy pojawiały się nowe urządzenia techniczne, na przykład wiatrak stojący na trójnogu, tak zwany koźlak, to był rok 1400, to rodziły się bajki o Jasiu i Małgosi, w której czarownica mieszkała w domku na kurzej łapce. Gdy na świecie pojawiły się pociągi, to krowy podobno przestały dawać mleko. Jak żarówki – opowiadano, że zniknie podział na dzień i noc.

Mity wokół elektryczności mówiły przede wszystkim o chorobach. Chorobach wywołanych przez mieszkanie w pobliżu linii wysokiego napięcia, a później przez radio, telewizję i w końcu telefony komórkowe i za każdym razem to było podobne.

reklama reklama

Zawsze towarzyszyła temu jakaś niesłychanie rzadka choroba, jakiś rak, albo jakieś nieokreślone bóle głowy.

To się pojawia za każdym razem i ma podłoże psychosomatyczne. Kiedy człowiek się czegoś boi, jak jest zdenerwowany, żyje w stresie, to takie coś może się pojawiać, ale to nie ma związku z polami elektromagnetycznymi.

Więc jaki wpływ ma 5G na zdrowie?

Podobnie było z 3G, 4G i przy liniach wysokiego napięcia. Ważne doświadczenie przeprowadzono chyba jakieś dziesięć lat temu. Mieszkańcy pewnego bloku skarżyli się – a działo się to w Polsce – że wielu z nich ma bóle głowy, spowodowane nowym nadajnikiem umieszczonym na dachu. Więc rozdano im specjalne zeszyty i poproszono, żeby opisywali oni swoje niepokojące stany zdrowia i zaznaczali, o której godzinie i którego dnia czuli się źle. Na potrzeby badania wyłączono jednak nadajnik i okazało się, że bardzo wiele niepokojących objawów nadal występuje. Podobne doświadczenia przeprowadzano na świecie. Włączano nadajnik na kilka godzin i wyłączano, a potem sprawdzano, czy to się koreluje. Nie koreluje się

Druga ważna rzecz to jest tak zwany kwant działania. Otóż energia niesiona przez porcję promieniowania może być ogromna – na przykład w promieniowaniu rentgena – i nie należy się za często wobec tego prześwietlać, bo te promienie rozbijają cząsteczki, atomy i to zawsze szkodzi.

Z drugiej strony mamy promieniowanie, które jest używane w telefonii komórkowej. I to są nieznaczne różnice między 1G i 5G. To są takie promienie, które mogą tylko podgrzewać. Jednocześnie przepisy w Polsce tak są ustawione, żeby to podgrzewanie, kiedy trzymamy telefon tuż przy głowie, nie powodowało podgrzania wyższego, niż o ułamek stopnia. Jest to jednocześnie ułamek nieuwzględniający tego, że tam cały czas krąży krew i utrzymuje stałą temperaturę. A więc również kwant działania, czyli ta energia niesiona przez takie promieniowanie, nie może w żaden sposób wpłynąć na zdrowie czy czegoś uszkodzić w organizmie.

Strach przed 5G nasilił się podczas trwającej pandemii koronawirusa? Dlaczego?

Najbardziej fantastyczne teorie spiskowe pojawiają się, gdy wynajduje się coś nowego, szczególnie potencjalnie zagrażającego zdrowiu. Tymczasem nie ma żadnej korelacji między 5G a zdrowiem.

5G to jest, jeżeli użyć porównania, jak pierwsze samochody. Te, odpowiadające 1G, jeździły na kołach od wozu i mogły przejechać 40 kilometrów. Później, po pierwszej wojnie światowej, był nowszy samochód, potem my mieliśmy malucha, a na świecie był nowszy volkswagen garbus. Co 20-30 lat powstaje nowy model techniczny, który jest lepszy od poprzedniego, lepiej działa, ma większe możliwości.

Pierwsze samochody jechały z prędkością dziesięciu kilometrów na godzinę. Nakazywano nawet, żeby przed tym samochodem biegł człowiek. Przed dzisiejszym samochodem, jak szybko jedzie, nikt nie pobiegnie. To jest naturalny rozwój techniki, nie ma tu nic nowego, nie pojawiła się żadna nowa cecha. Natomiast tak, jak samochód mógłby jechać 200 km na godzinę, to 5G może przenosić o wiele więcej informacji, niż 4G czy 3G.

Jak walczyć z tymi mitami? Czy pokonanie ich jest w ogóle możliwe?

Moim zdaniem to jest niemożliwe. Ludzie mają taką tendencję, żeby bardziej wierzyć w magię i mity, niż w naukę i technologię. Oczywiście sami z niej będą korzystali, ale chętnie gubią się w takich magicznych, spiskowych teoriach.

5G zejdzie z celu, kiedy pojawi się nowa technologia, gdzie indziej, w innej dziedzinie. Za chwilę, przy okazji szczepień przeciwko koronawirusowi, przebudzą się antyszczepionkowcy i powiedzą, że to jakiś spisek. W tym momencie 5G już nie będzie takie ważne.

źródło: Serwis Samorządowy PAP

Reklama

Tagi
Pokaż więcej

Powiązane

Back to top button
Close
Close