as_lsw1Na początku kwietnia trafił do sprzedaży przewodnik wydawnictwa Pascal po stolicy Wielkiej Brytanii. Książka z serii „360 stopni” została napisana przez Adama Sadło – pracownika Biura Promocji i Przedsiębiorczości w świdnickim starostwie powiatowym.

Jak doszło do współpracy świdniczanina z najbardziej znanym w Polsce wydawnictwem publikującym przewodniki? O tym rozmawiamy z autorem.

 

LSW24.pl: Deszczową mamy tę wiosnę, całkiem jak w Londynie, prawda?

Adam Sadło: Akurat ta londyńska pogoda, to w dużej części mit, bowiem w angielskiej stolicy nie jest tak strasznie, jak głoszą popularne plotki. Może jesienią – tak, ale podczas wiosny pogoda potrafi zmieniać się kilka razy w ciągu dnia, od śniegu, przez deszcz, aż do pięknego słońca. Dlatego niektórzy noszą ze sobą parasolki non stop, bo nigdy nie wiadomo, co zaraz spadnie z nieba.

LSW: Czy prawdą są zatem stereotypy o tym, że Anglicy często rozmawiają o pogodzie i piją popołudniową herbatkę?

A.S: Co do pogody to jak najbardziej, ta wspomniana wcześniej nieprzewidywalność sama prowokuje takie rozmowy. A popołudniowa herbatka, czerwone budki telefoniczne, dżentelmeni w melonikach i inne pokrewne wyobrażenia o życiu w Londynie, dotyczą chyba XIX wieku, a więc dawno nie są aktualne. Tzn. herbatkę może pija królowa i wyższe sfery, a czerwonych budek telefonicznych prawie na ulicach nie ma. Te, które stoją w Westminster, to tylko atrakcja dla turystów.

LSW: Jaki więc jest Londyn, skoro właśnie obalił pan kilka mitów? Po co ktoś miałby tam jechać?

A.S: Oczywiście to bardzo subiektywne wrażenie, ale dla mnie jest to wspaniałe i mające kilka obliczy miasto, które przypomina żywy organizm. Jest, więc niesamowicie rozwinięty transport publiczny z pierwszym metrem na świecie, masa zabytków architektury, ale też dużo zielonych przestrzeni i ultranowoczesne drapacze chmur. Jeżeli dodać do tego niespotykaną nigdzie indziej bogatą ofertę kulturalną, to łatwo sobie wyobrazić, że w Londynie nie da się nudzić i codziennie można robić coś innego.

LSW: Jak poznał pan wspomniane oblicza stolicy Wielkiej Brytanii?

A.S: Cóż, tak jak wiele osób na całym świecie, straciłem pracę w czasie kryzysu, który zaczął się w 2008 roku. Zlikwidowano moje stanowisko w Gazecie Wyborczej, a że rynek pracy bardzo się wtedy skurczył i nie mogłem znaleźć zajęcia, to postanowiłem spróbować szczęścia za granicą. Tak trafiłem do Londynu, gdzie po przeczołganiu się przez budowy, znalazłem w końcu pracę, jaką chciałem. Poznałem ludzi z różnych krajów i dołączyłem do wielonarodowej grupy znajomych, głównie Francuzów i Anglików.

LSW: A bariera językowa? To chyba coś, co może przeszkadzać?

A.S: Zasadniczo tak, ale akurat ja wyjechałem już ze znajomością angielskiego i certyfikatem, więc wystarczyło przyzwyczaić się do akcentu i „lokalnych” sformułowań. Później, gdy już zaczyna się nawet myśleć w obcym języku, barier nie ma wcale. Poza tym, Londyn to wielokulturowe miasto, więc brak biegłości w języku jest powszechny, a wszyscy podchodzą do tego z wyrozumiałością.

LSW: To chyba za mało żeby napisać przewodnik, prawda?

A.S: Ah tak, zapomniałbym prawie o blogu (śmiech). Otóż zacząłem w Londynie opisywać, jak poznaję miasto, głównie dla rodziny i znajomych, którzy zostali w Polsce. Okazało się, że moje wpisy czyta coraz więcej osób z całej Polski, więc pisałem dalej i tak zleciały dwa lata. Dziś blog jest martwy, bo po powrocie do ojczyzny nie było już sensu go prowadzić. Ale da się go przeczytać, wszystko zostało, jak czasem żartuję „dla potomnych”. Już po powrocie do Polski, dostałem maila z Pascala z propozycją napisania przewodnika. Wydawnictwo szukało kogoś, kto ciekawie potrafi pisać i zna miasto od podszewki, tak znaleziono mnie przez bloga. Oczywiście nad podjęciem współpracy długo się nie zastanawiałem.

LSW: Jak długo trwała praca i czy była trudna?

A.S: Pisałem przewodnik około miesiąca, czasem do białego rana, więc tempo było intensywne. Na kilka dni wybrałem się też do Londynu żeby wewnętrznie odświeżyć sobie miasto i dokładnie sprawdzić wszystkie informacje. Pewnym ułatwieniem w pracy nad książką było wymaganie wydawnictwa, żeby przy opisach np. zabytków wykorzystać treści publikowane już wcześniej przez autorów piszących dla Pascala. Stąd jeszcze dwa nazwiska w gronie autorów tego przewodnika.

LSW: Czym wyróżnia się pańskie wydanie spośród innych przewodników?

A.S: Przede wszystkim, jest to przewodnik napisany z punktu widzenia kogoś, kto zna Londyn nie tylko z krótkiej wycieczki. Stąd opisane atrakcje i ciekawostki, nieznane często samym rodowitym londyńczykom. Jest to książka na wskroś subiektywna, aktualna, ze swego rodzaju „polskim” spojrzeniem. Nie ukrywam, że z efektu jestem dumny.

LSW: Czy ma pan plany na wydanie kolejnych książek?

AS: To moje wielkie, niespełnione dotąd marzenie. Chciałbym napisać powieść, w której mógłbym wykorzystać także londyńskie doświadczenia. A historii do opowiedzenia mam aż nadto, część publikowałem na blogu, ale większość została tylko dla mnie i czeka spokojnie na publikację.

 

LSW: Życzymy zatem wszelkiej pomyślności w realizacji planów.

A.S: Dziękuję serdecznie i życzę wszystkim przyjemnego pobytu w Londynie, najlepiej z moim przewodnikiem w ręce.

http://lsw24.pl/wp-content/uploads/2016/04/as_lsw2-1024x576.jpghttp://lsw24.pl/wp-content/uploads/2016/04/as_lsw2-300x300.jpgMonika Sz.AKTUALNOŚCIKULTURA I ROZRYWKA"360 stopni",Adam Sadło,Londyn,wydawnictwo Pascal
Na początku kwietnia trafił do sprzedaży przewodnik wydawnictwa Pascal po stolicy Wielkiej Brytanii. Książka z serii '360 stopni' została napisana przez Adama Sadło - pracownika Biura Promocji i Przedsiębiorczości w świdnickim starostwie powiatowym. Jak doszło do współpracy świdniczanina z najbardziej znanym w Polsce wydawnictwem publikującym przewodniki? O tym rozmawiamy z...