Obecne działania ministerstwa rolnictwa kierowanego przez ministra Jurgiela wobec polskiego rolnictwa można by porównać do słonia, który wpakował się do składu drogocennej porcelany i wszystko tłucze. Wszelkie zmiany i zapowiedzi zmian mogą powodować brak rozwoju i utrudnienia dla rolników.  Od maja mamy nową ustawę o obrocie ziemią, która robi więcej złego, niż dobrego.

Kilka dni temu okazało się, że 90 tys. rolników nie otrzyma unijnych dopłat, bo ci, co już dostali to zostało im za dużo naliczone i dla reszty zabraknie. W tej sprawie niekompetencja resortu może kosztować Polskę nawet 14 mld zł! 17. stycznia Rząd przyjął projekt ustawy o Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa. W miejsce dwóch dotychczasowych agencji rolnych: Agencji Nieruchomości Rolnych oraz Agencji Rynku Rolnego (ARR) powstanie jeden podmiot: Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR), co spotyka się z głośnym sprzeciwem środowisk rolniczych i samych rolników.

Ziemia przestała być już dobrą inwestycją

Doskonałym przykładem powolnej destrukcji polskiego rolnictwa może być wprowadzona wiosną 2016 roku ustawa o obrocie ziemią. Jak czytamy w „Dzienniku Wschodnim” w artykule „Ziemię tanio sprzedam” trzy miesiące przed wejściem ustawy obrót ziemia wzrósł trzykrotnie, obecnie liczba trakcji spadła o około 80 %. Jedyne zainteresowanie jest działkami budowlanymi do 30 arów. Niektóre kancelarie notarialne od 8 miesięcy nie odnotowują żadnych trakcji związanych z gruntami rolnymi. Nowe przepisy zostały wprowadzone 30 kwietnia 2016 roku. W założeniu miały zapobiec spekulacjom w obrocie ziemią i kupowaniu jej przez kapitał zagraniczny. W praktyce jednak bardzo utrudniły życie. Obecnie najważniejszym podmiotem, który może kupić ziemię rolną jest rolnik indywidualny: osoba fizyczna, która sama pracuje na gruntach do 300 ha, ma kwalifikacje rolnicze oraz co najmniej od 5 lat zamieszkuje w gminie, gdzie jest położona, co najmniej jedna działka jego gospodarstwa. Oprócz samych rolników są uprawnieni członkowie rodziny rolników indywidualnych, samorządy i związki wyznaniowe. Jeśli bliscy rolników nie zechcą przejąć ojcowizny, rodzice nie mają  możliwości odsprzedania jej nie-rolnikowi. Po poprawkach senatu można kupić ziemię na wsi i wybudować na niej dom, ponieważ ustawa nie dotyczy działek o powierzchni mniejszej niż 0,3 hektara, czyli poniżej 30 arów. Jak czytamy w artykule  Lubelska Agencja Nieruchomości Rolnych od wprowadzenia ustawy wydała 886 decyzji pozytywnych na 1840 ha i 34 decyzje o umorzeniu postepowania,  zaś 21 przypadkach ANR odmówiła zgody na zakup. Z artykułu wynika również, że za zmianą prawa poszedł drastyczny spadek cen ziemi i tylko 15 % rolników jest zadowolonych z nowej ustawy.

PiS zostawił 90 tys. rolników bez unijnych dopłat

Rolniku nie dostałeś jeszcze dopłat to masz problem! Jeszcze niedawno minister Jurgiel mamił rolników obietnicami podwojonych dopłat unijnych. Dzisiaj okazuje się, że duża część z nich nie zobaczy żadnych pieniędzy na oczy. Co więcej, niekompetencja resortu może kosztować Polskę nawet 14 mld zł! Rzeczywistość szybko zweryfikowała obietnice ministra Jurgiela. Zamiast obiecanych podwojonych dopłat ponad 90 tys. rolników nie otrzyma żadnych z należnych im pieniędzy. Za ich dramat odpowiada minister Jurgiel. Jego miotła kadrowa i obsadzenie Agencji Modernizacji i Restrukturyzacji Wsi swoimi ludźmi, czego przykład mieliśmy również w świdnickiej powiatowej agencji, całkowicie sparaliżowała prace instytucji. Urzędnicy błędnie zawyżyli stawkę dopłat za ha. Przez to nie starczy pieniędzy dla części gospodarzy. W poprzednich latach 80% rolników otrzymywało swoje pieniądze do końca grudnia. Reszta dostawała je do marca – trzy miesiące przed końcową datą. PiS zaniechał tego dobrego zwyczaju. Co więcej, przez niekompetencje ministra Jurgiela pierwszy raz po akcesji Polski do Unii Europejskiej, czyli od 2004 roku rząd spóźnił się z wypłatami. Mimo tak rażącego błędu Bruksela przedłużyła termin. To nie pomogło. Urzędnicy w Agencji, których wcisnął minister Jurgiel źle wyliczyli stawki. Przez zawyżone środki pula skończyła się przed wypłatami dla wszystkich rolników. Niestety nie widać rozwiązania tej sytuacji. Ministerstwo chciało przesunąć środki z innej puli, jednak zabraniają im tego unijne przepisy. To nie koniec kłopotów. Grozi nam brak zwrotu wydanych środków. Zasady są jasne: to rząd wykłada początkowo pieniądze na dopłaty, a dopiero po kontroli z Brukseli i sprawdzeniu formalności następuje zwrot poniesionych środków. Dziura powstała w ten sposób może opiewać na ponad 14 mld zł! Minister Jurgiel, chcąc naprawić pomyłkę, pod koniec grudnia wydał projekt rozporządzenia o zmniejszeniu stawek dopłat. Jakby tego było mało, urzędnicy w biurach powiatowych ARiMR mają odbierać nadpłaty od rolników i rozdzielić je między tych, którzy nic nie dostali. Rolnicy są oburzeni. Mają dość niekompetencji i arogancji rządzących. Jeśli rolnicy nie dostaną za chwilę dopłat nie będą mieli pieniędzy na pokrycie najpilniejszych potrzeb.

Hulaj dusza piekła nie ma!

12 sierpnia 2016 roku do konsultacji trafił projekt ustawy o Agencji Rozwoju Obszarów Wiejskich (AROW). Agencja miała powstać z połączenia części Agencji Rynku Rolnego z Agencją Nieruchomości Rolnych. Według autorów projektu miała ona lepiej dbać o rozwój obszarów wiejskich. Nowa agencja zasadniczo miała wykonywać zadania dotychczas wykonywane przez obie agencje, z tymże zadania ARR, jako agencji płatniczej miały zostać przejęte przez ARiMR. Po konsultacjach publicznych i uzgodnieniach międzyresortowych opracowanych przez resort rolnictwa projekt ustawy likwidujący Agencję Rynku Rolnego i Agencję Nieruchomości Rolnych wzbudzi duże zastrzeżenia! Zmiana nadaje nowej agencji rolnej uprawnienia, jak w przypadku służb specjalnych. Paradoksem były zerowe wymagania wobec dyrektorów i wicedyrektorów oddziałów terenowych to wzbudziło również duży niepokój Ministerstwa Finansów. Jak podkreślono w opinii MF, taka osoba nie będzie musiała posiadać, ani doświadczenia zawodowego, ani doświadczenia w pracy na stanowisku kierowniczym. Resortowi finansów nie spodobało się także to, że dyrektorów i zastępców dyrektorów oddziałów terenowych nowej agencji powoływać i odwoływać miał minister rolnictwa, a nie – tak jak dotychczas – prezes główny agencji. Agencja miałaby dostęp do wszystkich rejestrów i ewidencji państwowych. Taki dostęp jest zarezerwowany wyłącznie dla służb specjalnych, a Agencja służbą specjalną nie jest. Wiele zastrzeżeni było również, co do przejęcia  ARiMR, która stałaby  się jedyną rolną instytucją płatniczą, zajmującą się głównie rozporządzaniem dopłatami unijnymi. Odnośnie tej zmiany wypowiedziała się Krajowa Rada Izb Rolniczych. Ocenia, że powołanie nowej agencji rolnej w miejsce ANR i ARR oraz nadanie ARiMR wyłącznych kompetencji, jako jednostki płatniczej spowoduje, ze nowa agencja stanie się „zbyt wielką instytucją, nieprzyjazną dla rolnika”. Rada uważa, że połączenie agencji może spowodować dodatkowe koszty i wywołać chaos, co „utrudni dostęp rolnika do właściwej komórki w celu załatwienia sprawy”. „Generowanie oszczędności w instytucjach rolniczych nie powinno odbywać się kosztem rolników i pracowników” – wynika z opinii Rady. NZZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych, we wrześniu podjęła uchwałę o odrzuceniu projektu ustawy. Związkowcy uważają, że „Zaproponowane działania i perturbacje mogą doprowadzić do paraliżu instytucjonalnego i niewykonania na czas powierzonych zadań, co może odbić się niekorzystnie na rolnikach i gospodarstwach rodzinnych” – ostrzegają w uchwale. Wątpliwe są również przedstawione oszczędności 109,5 mln zł rocznie, wynikające z likwidacji ANR i ARR. Resort rolnictwa zakłada, że dzięki tym przetasowaniom w ciągu 11 lat państwo oszczędzi 1,26 mld zł, podczas gdy koszty wprowadzenia nowych systemów informatycznych wyniosą 169 mln zł. Likwidacja ANR i ARR ma oznaczać redukcję zatrudnienia o 30 proc. Ministerstwo stwierdza, że „brak jest zagrożeń, co do realizacji dotychczasowych zadań ANR”. 17 stycznia Rząd przyjął projekt ustawy, ale nie o Agencji Rozwoju Obszarów Wiejskich tylko o Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa. Taką nazwę będzie teraz nosiła nowa Agencja, a różnica tkwi tylko w nazwie. W Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa (KOWR) zatrudnienie znajdą dotychczasowi pracownicy Agencji Nieruchomości Rolnych”. Docelowa liczba pracowników w nowej agencji  to 1,8 tys. osób. Prócz tego zmieniony został termin wejścia w życie wskazanych ustaw, który obecnie ustalony został na 1 lipca 2017 r.

http://lsw24.pl/wp-content/uploads/2017/02/money-367973_960_720.jpghttp://lsw24.pl/wp-content/uploads/2017/02/money-367973_960_720-300x300.jpgWTRAKTUALNOŚCIAgencja Nieruchomości Rolnych,Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa,Agencja Rynku Rolnego,minister rolnictwa,rolnik
Obecne działania ministerstwa rolnictwa kierowanego przez ministra Jurgiela wobec polskiego rolnictwa można by porównać do słonia, który wpakował się do składu drogocennej porcelany i wszystko tłucze. Wszelkie zmiany i zapowiedzi zmian mogą powodować brak rozwoju i utrudnienia dla rolników.  Od maja mamy nową ustawę o obrocie ziemią, która robi...