Piątego lutego 1982 roku, czyli dokładnie 36 lat temu mieszkańcy Świdnika w nietypowy sposób stawili czoła propagandzie stanu wojennego. W akcie protestu wyszli na ulice miasta, w porze Dziennika Telewizyjnego. Tak demonstrowali swoją godność i wolność, tworząc jednocześnie oryginalną, a zarazem prowokującą formę oporu wobec ówczesnej władzy. O tych wydarzeniach nie zapominają mieszkańcy Świdnika i co roku wspominają Świdnickie Spacery.

– Dzienniki telewizyjne przekazywały informacje propagandowo. To kłamstwo było tak potężne, że świdniczanie mieli tego dość. Społeczność Świdnika pokazała kiedyś, że nie zgadza się z ówczesną władzą- wspomina Andrzej Sokołowski legendarny przywódca strajku w PZL- Świdnik.

Cała akcja rozpoczęła się już 4 lutego. Uczestniczka tamtych wydarzeń- Urszula Radek wspomina, że tego dnia na główną ulicę Świdnika ( wówczas była to ul. Sławińskiego), wyszła jeszcze dość nieliczna grupa. „Twórcą tej inicjatywy był były trener bokserski, cieszący się dużym autorytetem emeryt Jan Kaźmierczak. Demonstracyjnemu opuszczaniu domów o godz. 19.30, czyli w czasie nadawania w stanie wojennym jeszcze bardziej zakłamanego niż zwykle „Dziennika” towarzyszy stawianie w oknach odwróconych przodem do ulicy odbiorników telewizyjnych i zapalonych świec. Z dnia na dzień „spacerowiczów” przybywało. Nie zwracając uwagi na zimę, szybkim krokiem poruszali się starzy, młodzi, kobiety z dziećmi w wózkach, cale rodziny. Ludzi byli roześmiani i serdeczni. Widok był budujący.” – wspomina pani Urszula.

Protesty przebiegały w pokojowej atmosferze, bez transparentów, haseł i okrzyków. Mimo tego milicja rozpoczęła aresztowania uczestników. Nakładane były na nich kary finansowe, a ich niezapłacenie kończyło się w areszcie. Z czasem została wprowadzona godzina policyjna, od godziny 18 tak, by nie można było spacerować w porze Dziennika. Mieszkańcy na przekór trudnościom postawionym przez władzę postanowili wychodzić na ulice o godzinie 17- w trakcie trwania popołudniowego wydania programu. Bano się jednak, że rozwścieczone służby bezpieczeństwa zaczną stosować siłę. W trosce o bezpieczeństwo mieszkańców proboszcz parafii NMP Matki Kościoła, ks. Jan Hryniewicz zaapelował o zaprzestanie protestów. Tak też się stało. Mimo tego spacery zdobyły popularność w całym kraju. Z czasem inne miasta w Polsce obrały właśnie taką formę protestu.

Dzisiaj Świdnickie Spacery wspomina społeczność Świdnika. Władze powiatu uczciły mieszkańców, którzy 36 lat temu sprzeciwili się propagandzie stanu wojennego. Kwiaty pod pomnikiem upamiętniającym to wydarzenie złożyli: Dariusz Kołodziejczyk – Starosta Świdnicki, Waldemar Białowąs – Wicestarosta, Leszek Czechowski – Członek Zarządu Powiatu Świdnickiego oraz Mariusz Wilk – Sekretarz Powiatu.

http://lsw24.pl/wp-content/uploads/2018/02/starostwo_spacery2018_1-1024x680.jpghttp://lsw24.pl/wp-content/uploads/2018/02/starostwo_spacery2018_1-300x300.jpgMonika Sz.AKTUALNOŚCIDziennik Telewizyjny,Propaganda,spacery,stan wojenny,świdnickie spacery,swidnik
Piątego lutego 1982 roku, czyli dokładnie 36 lat temu mieszkańcy Świdnika w nietypowy sposób stawili czoła propagandzie stanu wojennego. W akcie protestu wyszli na ulice miasta, w porze Dziennika Telewizyjnego. Tak demonstrowali swoją godność i wolność, tworząc jednocześnie oryginalną, a zarazem prowokującą formę oporu wobec ówczesnej władzy. O tych...