Z meczu na mecz trener Tomasz Król ma coraz większy ból głowy przy zestawianiu wyjściowej jedenastki drużyny Świdniczanki. Jednak bez względu na to kto wybiega na boisko lider tabeli grupy III A klasy inkasuje kolejne ligowe punkty. Ostatnio na boisku ze sztuczną nawierzchnią świdniczanie podejmowali Trawenę. Ekipa z Trawnik walczyła dzielnie, ale musiała uznać wyższość gospodarzy ulegając im 0:2 (0:2).

Bramki: Mateusz Wilk (15′), Grzegorz Bancerz (19′-samobójcza).

Świdniczanka: Arkadiusz Szulc, Karol Kowalski, Radosław Pawłowski (38′ Andrzej Shtohryn), Łukasz Frąc, Mateusz Warda, Michał Babiarz (75′ Piotr Tarczyluk), Maksymilian Kuś, Krzysztof Boniecki, Marcel Pędlowski (65′ Adrian Bereza), Mateusz Wilk, Piotr Skiba (46′ Piotr Filutowski).

Trawena: Dawid Wójcik, Hubert Mrugała, Grzegorz Limek, Grzegorz Bancerz, Gabriel Parada, Paweł Bors (80′ Michał Pędzisz), Kamil Maziarz, Michał Jeleniewski, Marcin Kubicki, Paweł Chochowski, Radosław Młynarski.

Do tego spotkania drużyna Świdniczanki przystąpiła w dość okrojonym składzie. Tego dnia zabrakło: Michała Martyny (choroba), Piotra Bednarka, który leczy kontuzję kolana i jego absencja potrwa jeszcze kilka dobrych tygodni, Michała Ziemkiewicza (uraz dłoni) oraz Oskara Wróbla. Pomimo tego gospodarze wyszli na plac gry zmotywowani i pewni siebie. Już od pierwszych minut mecz zaczął układać się po ich myśli. W 15 minucie po świetnym prostopadłym podaniu Piotra Skiby w sytuacji sam na sam z Dawidem Wójcikiem znalazł się były zawodnik Piaskovii Piaski – Mateusz Wilk. Popularny „Wilo” jak przystało na „rasowego” napastnika nie zmarnował tak wyśmienitej sytuacji otwierając wynik rywalizacji. Kilka minut później po rzucie rożnym wykonywanym przez graczy trenera Tomasza Króla fatalnie skiksował Grzegorz Bancerz. Stoper z Trawnik zdobył piękną bramkę… tyle, że samobójczą. Jeszcze przed przerwą z powodu kontuzji, jakiej doznał w pojedynku główkowym, plac gry musiał opuścić Radosław Pawłowski. Nasz obrońca spadając źle stanął, a dodatkowo zawodnik Traweny nadepnął na jego staw skokowy. W ten sposób Pawłowski dołączył do listy zawodników, których w kilku najbliższych meczach czeka przymusowa pauza.

W drugiej połowie gra z obu stron była bardzo szarpana. Kolejne gole „wisiały” w powietrzu. Swoje okazję marnowali kolejno: Wilk i rezerwowi Piotr Filutowski czy Piotr Tarczyluk. Zawodnicy z Trawnik też stworzyli sobie swoje okazję, lecz na posterunku był dobrze dysponowany Arkadiusz Szulc, który tego dnia popisał się kilkoma świetnymi interwencjami. Mecz był bardzo ostry. Niegroźnych urazów nabawili się także Mateusz Warda oraz Piotr Skiba. Cieszy natomiast powrót do gry najlepszego strzelca poprzedniego sezonu czyli Filutowskiego. Popularny ,,Soja” wraca do swojej optymalnej formy. Kilka jego zagrań pokazało, że w kolejnych meczach powinien być ważnym ogniwem w ekipie Świdniczanki.

Już w najbliższą niedzielę bardzo ważne spotkanie dla Świdniczanki. Rywalem przodownika tabeli będzie Victoria Rybczewice. Mecz odbędzie się o godz. 11 na boisku ze sztuczną nawierzchnią przy ul. Sportowej 2 w Świdniku.

http://lsw24.pl/wp-content/uploads/2018/04/30688826_2063197997027199_8635112579892510720_n.jpghttp://lsw24.pl/wp-content/uploads/2018/04/30688826_2063197997027199_8635112579892510720_n-300x300.jpgredAKTUALNOŚCISPORTpiłka nożna,Świdniczanka,Trawena
Z meczu na mecz trener Tomasz Król ma coraz większy ból głowy przy zestawianiu wyjściowej jedenastki drużyny Świdniczanki. Jednak bez względu na to kto wybiega na boisko lider tabeli grupy III A klasy inkasuje kolejne ligowe punkty. Ostatnio na boisku ze sztuczną nawierzchnią świdniczanie podejmowali Trawenę. Ekipa z Trawnik...