SPORT

GODNA REPREZENTACJA NA MARATONIE WARSZAWSKIM

W niedzielę na ulicach stolicy odbył się 37 PZU Maraton Warszawski. Zawodnicy musieli pokonać trasę wiodącą m.in. przez Saską Kępę, Gocław, Most Świętokrzyski, Powiśle, Łazienki Królewskie, Żoliborz, Bielany, Cytadelę, Nowe Miasto, Most Gdański i Pragę Północ. Do mety dotarło 6507 biegaczy. Mieliśmy także świdnickie akcenty tej masowej biegowej imprezy.
MARATOŃCZYCY
Jako pierwsi bieg ukończyli trzej Kenijczycy. Najszybszy był Ezekiel Omullo (czas: 2:09:19). Na metę tuż za nim wbiegł Victor Kipchirchir (2:10:45), a trzeci był Johnstone K. Mayio (2:10:58).
Najwyżej spośród świdniczan został sklasyfikowany Cezary Bednarz, który z czasem 3:01:37 uplasował się na 182 pozycji.
Miejsca pozostałych świdniczan
509 Michał Borowiec (3:18:10)
1434 Rafał Czelej (3:37:53) na zdjęciu z lewej
3095 Wojciech Plebankiewicz (3:58:58)
4142 Artur Łuka (4:15:49) na zdjęciu z prawej
4689 Paweł Śliwiński (4:26:08)
5742 Filip Gański (4:50:27)
W niedzielę po raz kolejny gościłem w Warszawie i po raz kolejny było to związane z imprezą biegową. W marcu tego roku debiutowałem w 10 PZU. Półmaratonie Warszawskim. Teraz był to mój debiut na pełnym dystansie maratonu. Jak na stolicę przystało organizacja imprezy stała na bardzo wysokim poziomie, a sam finisz na płycie Stadionu Narodowego był swoistego rodzaju „wisienką na torcie”. Ukończyć maraton, to od zawsze było moje marzenie i ziściło się ono dokładnie w rocznicę mojego systematycznego biegania. Od kilku lat walczę z kontuzją kolana. Największą niewiadomą dla mnie było to czy dam radę dobiec do mety. W związku z tym zakładałem czas w granicach 4 godzin i 30 minut. Udało się lepiej, bowiem linię mety minąłem z czasem 4:15:49. To był pierwszy, ale na pewno nie ostatni mój maraton – przyznał po powrocie do Świdnika Artur Łuka.
JacK
foto: www.facebook.com

Reklama
Tagi
Pokaż więcej

Powiązane

Back to top button
Close
Reklama